Która z nas nie chciałaby mieć cery niczym alabaster - gładkiej, jasnej i bez żadnej skazy. Co prawda maseczka superwyładzająca z enzymami Dermiki cudów nie czyni, ale i tak jestem z niej bardzo zadowolona.
OPAKOWANIE/WYDAJNOŚĆ: Saszetka zawierająca 10 ml i całkowicie wystarczająca na pokrycie twarzy i szyi. Bardzo podoba mi się nowe opakowania maseczek Dermiki.
ZAPACH/KONSYSTENCJA: Maseczka ma konsystencje tłustego kremu i ładnie pachnie. Aplikacja i zmywanie przebiega bezproblemowo.
SKŁAD: Aqua, Kaolin, Glycerin, Vitis Vinifera, Diethylhexyl Carbonate, Caprylic/Capric Triglyceride, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Propylene Glycol, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Bacillus Ferment, Allantoin, Tocopheryl Acetate, Ascorbyl Palmitate, Xanthan Gum, EDTA, Dimethicone, Methylparaben, Propylparaben, Diazolidinyl Urea, Parfum, Benzyl Benzoate, Benzyl Salicylate, Citronellol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Limonene, Linalool
DZIAŁANIE: Maseczka jest bardzo delikatna. Nie podrażniła mnie, nie uczuliła, nie czułam też specyficznego mrowienia jak przy peelingach enzymatycznych. Po zmyciu buzia była ładna, wyraźnie wygładzona, zmatowiona i rozświetlona. Mimo zawartości enzymów nie spowodowała przesuszenia i nawet lekko nawilżyła. Efekt jednak nie utrzymuje się długo, może gdybym stosowała ją regularnie ?
CENA/DOSTĘPNOŚĆ: Maseczka kosztuje ok. 5 zł i jest dostępna w większości drogerii. Ja zakupiłam ją w promocji za 3,49 zł w Naturze.
CZY KUPIĘ PONOWNIE ? Raczej nie, ale polecam wypróbować każdemu. Ja sama rozejrzę się peelingiem enzymatycznym Dermika Meritum, bo podobno działa podobnie jak Alabaster tylko trochę mocniej i bardziej opłaca się kupić opakowanie zawierające 75 ml produktu niż męczyć się z saszetkami.
Używałyście maseczek Dermiki ?

