ALTERRA Szampon z kofeiną i biotyną.
Szampon Alterry zakupiłam na początku mojego włosomaniactwa. Zależało mi na łagodnym oczyszczeniu. Niestety szybko wydało się, że naturalność tego produktu jest trochę naciągana. Co prawda w składzie nie znajdziemy sylikonów oraz olejów mineralnych, ale detergent (Sodium Coco-Sulfate) wcale nie okazał się delikatniejszy od SLS. Na początku byłam zachwycona tym szamponem, ponieważ bardzo dobrze oczyszczał włosy. Miał dziwną, glutkowatą konsystencję, ładnie się pienił. Zapach nie przypadł mi spcjalnie do gustu (orzeźwiający, trochę męski), jednak dało się go przeżyć. Podczas mycia można było czuć lekkie mrowienie, które przypisywałam eneregetyzującemu działaniu kofeiny. Włosy z początku były lekkie, uniesione u nasady, ale po pewnym czasie stały się matowe, przyklapnięte, a skóra głowy zaczęła mnie porządnie swędzieć. Szampon został więc zużyty do mycia pędzli, gdzie sprawdził się o wiele lepiej niż na mojej głowie. Ta krótka przygoda skutecznie zniechęciła mnie do rossmannowskich szamponów, ale za to dalej bardzo lubię ich odżywki.
Lubicie szampony Alterry ?





